Ogłoszenia duszpasterskie

 

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Annie Spratt /Unsplash | CC0

OGŁOSZENIA PARAFIALNE

  DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA  W CIĄGU ROKU

9 sierpnia 2020

  1. Dzisiaj:
    • o godz. 17:30 – Nieszpory niedzielne – wieczorna modlitwa Kościoła
    • o godz. 20:00 – Apel Jasnogórski w ramach duchowej pielgrzymki na Jasną Górę.
  2. W tym tygodniu w liturgii przeżywamy:
    • poniedziałek – św. Wawrzyńca, diakona i męczennika.
    • wtorek – św. Klary, dziewicy.
    • piątek – św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika.
    • w sobotę – UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY. Msze Święte według porządku niedzielnego. Podczas każdej Eucharystii błogosławieństwo ziół i kwiatów. O godz. 17:30 Nieszpory – wieczorna modlitwa Kościoła.
  3. W czwartek przypada kolejna rocznica śmierci ks. prałata Stefana Wójcika proboszcza Parafii Świętego Ducha zmarłego 13.O8.2001 roku – inicjatora budowy naszej świątyni.
    Msza Święta za spokój Jego duszy będzie sprawowana w naszym kościele  o godz. 8:30.
  4. W czwartek 13 sierpnia zapraszamy na kolejne Nabożeństwo Fatimskie. Rozpoczniemy je wieczorną Mszą świętą o godz. 18:30, a następnie Różaniec Fatimski i Procesja Światła wokół kościoła.
  5. Miesiąc sierpień, miesiąc wielkich wydarzeń narodowych i religijnych, od wielu lat w naszej Ojczyźnie jest czasem, w którym podejmowana jest abstynencja od napojów alkoholowych. Ofiarą tą możemy wynagrodzić Bogu za grzechy pijaństwa w naszej Ojczyźnie, a zarazem okazać miłość i wsparcie tym, którzy mają problem z trzeźwością.
    Swoją wolę sierpniowej abstynencji będziemy mogli wpisać do Parafialnej Księgi Sierpniowej Abstynencji, która będzie umieszczona przed obrazem Jezusa Miłosiernego od 15 sierpnia.
  6. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki kieruje apel do wszystkich wiernych o ścisłe przestrzeganie zaleceń sanitarnych w związku z epidemią koronawirusa, zwłaszcza o zakrywanie ust i nosa podczas nabożeństw religijnych. Jest to przejaw troski o zdrowie nas wszystkich, zwłaszcza osób najbardziej narażonych.
  7. Trwa czas wakacji i urlopów. Dzieciom, młodzieży, parafianom i wszystkim gościom przebywającym
    w naszej rodzinie parafialnej życzymy dobrego odpoczynku i błogosławieństwa Bożego. Niech w tym wakacyjnym czasie nie będzie niedzieli bez Mszy świętej i dnia bez modlitwy.
  8. W okresie wakacyjnym Caritas parafialne jest nieczynne. Natomiast kancelaria parafialna czynna we wtorki i soboty w godz. 8:00 – 9:00, w środy w godz. 16:00 – 17:30 i piątki w godz. 16:00 – 17:00.
    W poniedziałki i czwartki kancelaria nieczynna.
  9. W kawiarence w Rotundzie jest do nabycia aktualna prasa, dobra książka i film religijny.
  10. W minionym tygodniu  odeszli do Pana: ++ Teresa SOBOLEWSKA, Kurt GROSSE, Janina NAMYŚLAK.  Wieczny odpoczynek racz im dac Pani. …..
  11. Duszpasterstwo naszej Parafii życzy owocnego przeżycia dzisiejszej niedzieli i błogosławionego nowego tygodnia.

 

Boże Ciało

Homilia ks. Prof. Michała Chłopowca

            Chlebem, który staje się ciałem Chrystusa, wchodzimy z Nim (Chrystusem) w komunię. Ale Eucharystia jednoczy nas również ze sobą nawzajem. Dzisiejsze święto przypomina o tym „społecznym” wymiarze sakramentu Ciała Chrystusa w sposób wyjątkowy.

W eucharystii odkrywamy, że nie możemy przeżywać naszego chrześcijaństwa w perspektywie indywidualistycznej. Wieczerza bowiem Pańska łączy wszystkich, którzy w niej uczestniczą. Zostają nam przebaczone winy i dzięki temu możemy żyć w komunii z Ojcem i pomiędzy sobą.

Niejednokrotnie przypisujemy zbyt dużą wartość intymności, zapominając, że Eucharystia jest także źródłem pojednania w naszych konfliktach i w rodzących się napięciach. Starożytna tradycja widziała bowiem we wspólnotowym celebrowaniu pamiątki Pana znak otwarcia i gościnności, pomimo istniejących podziałów i napięć. Ta myśl powinna nam przyświecać, kiedy spotykamy się wokół eucharystycznego stołu. Dlatego uczestnicząc w Eucharystii nie możemy pozwolić, aby nasze konflikty przerodziły się w brak miłości. Oznacza to, że kochamy pomimo różnic i powstających pomiędzy nami codziennych konfliktów. W przeciwnym wypadku Eucharystia przybrałaby charakter zwykłego rytu, a nie wydarzenia wspólnotowego spotkania z Panem.

Jest więc Eucharystia sakramentem jedności i różnorodności, a zatem wspólnoty- komunii pomiędzy chrześcijanami i wzajemnej akceptacji w różnorodności. Chleb, który przyjmujemy nie wywołuje skutków jednorodnych, ale pobudza i sprzyja u każdego z nas rozwojowi talentów i uwypukla cechy każdego z osobna.

Innym ważnym aspektem Eucharystii jest dziękczynienie. Każdy powinien wychwalać Pana za cuda Jego miłości. Każda wspólnota chrześcijańska powinna znaleźć w sobie przestrzeń na dziękczynienie i na oddanie chwały za Bożą Agape pojednania.

W Eucharystii Chrystus daje nam swój pokój. I nasz pokój. Kiedy wielcy tego świata zawierają pokój, starają się wyznaczyć wyraźne granice, ustanowić dystans. Pokój jest więc w tym przypadku możliwy tylko za cenę oddalenia. Natomiast w Eucharystii owocem pokoju jest bliskość, pozostawanie razem pomimo trudności. Jest to pokój budowany w nieustannej walce z własnym egoizmem i z chęcią dzielenia.

Dla wspólnoty chrześcijańskiej Eucharystia oznacza także obowiązek angażowania się w urzeczywistnienie jedności między wszystkimi – komunii. Spożywanie Ciała Chrystusa pociąga za sobą obowiązek budowania Mistycznego Ciała jako miejsca Jego rzeczywistej „obecności”. W przeciwnym wypadku spożywanie Jego ciała może być nawet miejscem zdrady. Pierwsi bowiem chrześcijanie mówiąc o „ciele Chrystusa”, myśleli o Kościele, natomiast chleb eucharystyczny nazywali „mistycznym ciałem Chrystusa”.

Podczas mszy św. kapłan podając nam hostię mówi – Ciało Chrystusa, a my odpowiadamy – amen. To amen jest nie tylko wyznaniem wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w znaku chleba, ale także deklaracją zaangażowania na rzecz wspólnoty. Na tym „amen” wznosi się Kościół.

Mówimy, że „idziemy do komunii”. Czy nie powinniśmy raczej powiedzieć, że idziemy tworzyć komunię?

Podczas dzisiejszej procesji warto pamiętać o tym, że wszyscy, którzy w niej uczestniczą, publicznie deklarują swoją wolę „budowania komunii”.

 

 

/ pixabay.com/kisistvan77

 

Ks. bp Józef Zawitkowski: Czy Bóg stworzył koronawirusa?

Opublikowano 17 marca 2020 by wobroniewiary https://www.niedziela.pl/artykul/50344/Czy-Bog-stworzyl-koronawirusa

Czy Bóg stworzył koronawirusa?

(…) Nie wystarczą poprawne paciorki, litanie i koronki. Tu trzeba żebrać, tu trzeba krzyczeć i  kołatać, żebrać, krzyczeć i kołatać, ale z wiarą ewangelicznej Syrofenicjanki i Kananejki. Jezu, a jeśli mnie nie wysłuchasz to się poskarżę Twojej Matce. Tu trzeba nam ludziom epidemii uklęknąć, nawrócić się, nie udawać niewierzących.


(…)
Dziś bezbożni przejęli rządy nad światem. Usiłują decydować o życiu, o śmierci, o dobrem i złem.


(…) Mądre są zalecenia Episkopatu: możemy korzystać ze Mszy radiowych, telewizyjnych, księża zwiększą ilość Mszy Świętych, aby były mniejsze zgromadzenia wiernych, znak pokoju przez skłonienie głowy. Komunia Święta na rękę, a to już rodzi pytanie: Czy to Pan Jezus jest nosicielem wirusa?

Była Środa Popielcowa
w Roku Pańskim 2020.
Ksiądz w kościele
posypał mi głowę popiołem
i powiedział: Pamiętaj biskup,
że jesteś prochem
i w proch się obrócisz
.

Powinienem się obrazić,
bo mam swoja godność,
i nikt mnie nie będzie obrażał
i nazywał – prochem.

Nie!
Jak to dobrze, że jest
taki dzień w roku,
że ktoś mi powie prawdę,
bez kadzideł, wierszyków,
kwiatów i laurek.
Prochem jestem, ale wiem,
że w tym glinianym naczyniu
swojego ciała, noszę tchnienie Boga,
a to tchnienie nie umiera.
Non omnis moriar, (Wergiliusz)
a Mickiewicz powie mi inaczej:
Czymże ja jestem przed Twoim obliczem,
prochem i niczem,
ale gdybym Tobie moję
nicość wyspowiadał,
ja proch, będę z Panem gadał.

Ja wiem o tym,
że z Boga i w Bogu
jest moja wielkość:
Czymże jest człowiek,
że o nim pamiętasz,
albo Syn Człowieczy,
że o nim masz pieczę. (Ps 8,15)
Oczywiście mnie niewiele mniejszym
od aniołów.
Czym się Panu odpłacę,
a wszystko co mi wyświadczył?
Dziękuje Ci, Boże,
żeś mnie tak cudownie stworzył
i w swoje dzieło tyle cudów włożył.

Człowieku,
gdybyś wiedział
jaka Twoja władza,
że o każdą myśl Twoją
walczą szatan i anioły…
Czy Ty w piekło uderzysz,
czy w niebo zaświecisz? (A. Mickiewicz)

Jestem dla siebie
wielką tajemnicą
i niespokojne jest moje serce,
dokąd nie spocznie w Panu. (Augustyn)
Wirus – to jakiś dla nas znak!

***

A w tę właśnie środę
dochodziły z daleka
i nie śmiało głosy,
że gdzieś daleko
jest śmiertelna choroba,
którą przynosi jakiś koronawirus.

Przychodzą więc człowiekowi
do głowy różne myśli:
To dlaczego Pan Bóg stworzył
takie śmiercionośne stworzonko?
Szukam odpowiedzi.
Czytam więc Księgę Rodzaju
i przy każdym dniu stworzenia
jak refren powtarza się wers:
I zobaczył Bóg, że było dobre.
I zobaczył Bóg,
że wszystko, co stworzył,
było bardzo dobre. (zob. Rdz 1,1-31)

A człowieka uczynił Bóg
z mułu ziemi,
ale na Swój obraz
i Swoje podobieństwo. (Rdz 1,27)

Stał się grzech.
Przez grzech przyszła śmierć
i wszystko, co do niej prowadzi.
Z ziemi jestem wzięty
i do ziemi wrócę,
ale nie wszystek umrę,
bo noszę w sobie
tchnienie Boga,
a to jest wieczne.

***

Mówię to wszystko dlatego,
że mówienie o śmiercionośnym
koronawirusie stało się rzeczywistością.
Piszę to w dniu 12 marca br.
w Polsce są zarażone 44 osoby,
jedna zmarła.
Wszystko stało się groźne,
wszyscy musimy być roztropni
i nawzajem za siebie odpowiedzialni.

Ogłoszono już pandemię,
bo epidemia objęła cały świat.
Najbardziej cierpią Włosi.
Ponoć zlekceważyli zakaz
zgromadzeń, a studenci
i szkolniaki zamknięcie szkół
potraktowali jako ferie.
Roznieśli więc zarazę.
Wirus dotarł i do Watykanu.
Zamknięto kościoły, nawet Papież
schronił się za telebimem.
I co na to Pan Bóg?
Widzi i milczy?

To jeszcze za wcześnie
na odpowiedź.
Co nam mówi o tym Pismo Święte?
W Księdze Liczb jest opisane
takie wydarzenie:
Żydzi szemrali przeciw Bogu
i przeciw Mojżeszowi:
Po coście nas wyprowadzili
z Egiptu? Żebyśmy wyginęli
tu na pustyni?
Totalna opozycja.
I zesłał Bóg na nich
węże jadowite… zginęło
bardzo dużo Izraelitów.
Prosili więc Mojżesza:
Wstaw się za nami,
żeby Bóg oddalił od nas karanie,
bo szemraliśmy przeciw Bogu.

Mojżesz zawsze wstawiał się
za wybranym narodem.
Ocal nas.
Przecież nie wyprowadziłeś nas
z domu niewoli po to,
aby nas wytracić?
Jesteśmy przecież Twoim narodem.
Nie wydaj na zatracenie
swojego dziedzictwa.

Wtedy Bóg rzekł do Mojżesza:
Sporządź węża
i zawieś go na palu.
Każdy kto spojrzy na węża
będzie ocalony. (Lb 5,15)
I tak było.

Jest Wielki Post
i czytam w Ewangelii Janowej:
Jak Mojżesz wywyższył
węża na pustyni
tak trzeba, aby i Syn Człowieczy
był wywyższony, a każdy
kto spojrzy na Niego z wiarą
będzie miał życie wieczne. (por. J 3,14-17)
Coś mi to mówi.

***

Bardzo wiele starań
ponieśli: prezydent,
premier, minister zdrowia,
minister obrony, oświaty, kultury,
administracji, cała służba zdrowia,
straż graniczna i inni.
Bóg Wam zapłać.
Zmęczeni jesteście.
Modlimy się za Was.
Bóg wasz los
odmieni ku dobremu.
Chyba wszyscy Polacy
poczuli się odpowiedzialni
za siebie i innych.
Odwołano wszystkie zgromadzenia,
imprezy, szkoły, kina, teatry.
Ludzie wykupili żywność.
Dobrze!
Niech im starczy na długo,
niech będą spokojni.
Ale totalna opozycja
choć podpisała ustawę sejmową
ma za złe rządowi, że
za późno, że za mało
i wszystko źle.
Kiedy ty zmądrzejesz,
głupia panno?

I co będzie dalej?
Ktoś ze znających sprawę
mówi, że to dopiero się zaczęło.

A co na to Kościół?
Podziwiałem mądrość Rządu
że na początku żaden z ministrów
nie wydał zakazu odnośnie
zgromadzeń w kościołach.
Premier prosił o modlitwę
i czekał na decyzję biskupów.
Mądre są zalecenia
Episkopatu: możemy korzystać
ze Mszy radiowych, telewizyjnych,
księża zwiększą ilość Mszy Świętych,
aby były mniejsze zgromadzenia wiernych,
znak pokoju przez skłonienie głowy.
Komunia Święta na rękę,
a to już rodzi pytanie:
Czy to Pan Jezus jest nosicielem wirusa?
Dziękujemy Przewodniczącemu Episkopatu
za mądre orędzie.
Tak mówią prorocy i kapłani Boga.

***

Jestem starcem, schorowanym,
wybudzonym ze śpiączki,
mogę więc spokojnie myśleć,
słuchać, dziwić się i obawiać.
Mogę modlić się z tymi,
co się modlą,
patrzeć na przerażenie bezbożnych,
modlić się za tych, co służą
tak ofiarnie, a z nadzieją.
Wołam więc samotnie:
Święty Boże…
Od powietrza, głodu, ognia i wojny
wybaw nas, Panie!

Spostrzegam jak inne jest
myślenie ludzi współczesnych
od myślenia ludzi,
co żyli przed nami.

Stoi w Łowiczu krzyż,
który przypomina epidemię cholery.
Jest w Żychlinie – cmentarz choleryczny,
znana była epidemia dżumy,
tyfusów i innych zakaźnych chorób.
Ludzie współcześni
mają zaplecze całej służby zdrowia.
Słuchają zaleceń znawców zagadnienia.
Byłem zbudowany troską
radia i telewizji
i modlitwą wiernych.
Tylko trzecia osoba w państwie
potrafi ominąć wszystkie zalecenia
i być ponad prawem.
A to więcej niż grzech,
to wstyd.

Ojcowie nasi mieli większą wiarę
i większe w Bogu zaufanie niż my.
Opozycja mi powie:
bo byli ciemni i głupi.
Nie, byli od nas lepsi!
Dziś bezbożni przejęli rządy
nad światem.
Usiłują decydować
o życiu, o śmierci,
o dobrem i złem.
A ostrzegał Bóg:
Nie dotykajcie drzewa życia,
bo umrzecie! (por. Rdz 2,17)
Grzechy Sodomy chcą uczynić prawe.
Procesje bezbożne,
profanacje krzyżów, ołtarzy,
obrazu Matki Bożej
i bluźnierstwa przeciw Bogu
i Jego Świętym.
Może wystarczy.
Straszne zło ogarnęło ziemię
.
Czyżby Bóg jeszcze raz
żałował, że stworzył człowieka? (por. Rdz. 6,7)
To musiało się kiedyś
tragicznie skończyć,
bo aniołowie zła są po to,
aby zniszczyć każde dzieło Boga
i to największe – człowieka.
Grzech człowieka jest źródłem
wszelkiego zła.
A grzech nasz
stał się ogromny!

A ja mam mądrość
Świętej Żydóweczki Edyty Stein:
Człowiek bezbożny,
to osobowe, intelektualne
nieszczęście.
To przecież widać,
słychać i czuć
przez szkło telewizora.
Bezbożni powiedzą:
To Wasza Święta.
Nauka mówi inaczej.
To mam bezbożnego
który mówi tak o człowieku:
Wychowajmy najpierw człowieka,
bo gdy zaczniemy od polityki,
to wychowamy politycznie
uświadomioną bestię. (Igor Newerly)

A ja takich
politycznie uświadomionych bestii
bardzo się boję.
Przez nich tyle zła na świecie.
Człowiek człowiekowi
zgotował ten los.

Jeśli Bóg nie stworzył
koronawirusa to kto
?
Nie wiem.
Politycy wiedzą,
nawet o tym jawnie mówią.
Ja tylko wiem dlaczego była
ptasia grypa.
Spalono wtedy tysiące polskich
farm drobiu.
Była też świńska grypa,
aby do dołów poszły tuczniki
wielu naszych hodowli.

Więc skąd koronawirus?
Może ktoś świadomie,
albo z głupoty otworzył
puszkę Pandory,
aby rzucić na kolana
światową gospodarkę
i światu pokazać,
że i w Grenadzie też zaraza.
Będą wiedzieć
ci co przeżyją.
I już wiadomo.

A ja dalej pytam,
co Kościół na to?
Wolę patrzeć na tych z przeszłości,
co wiarę mieli większą
niż dżuma i cholera.
Mądry jest Kościół
Matka moja,
a co z wiarą?

Święty Kardynał Boromeusz
biskup Mediolanu w czasie zarazy
nie zamykał Katedry, ale w procesji
z Najświętszym Sakramentem
obchodził miasto z modlitwą.

Przebacz, Panie przebacz,
ludowi Twojemu,
a nie bądź zagniewany
na nas na wieki.
         I Bóg wysłuchał.

W czasie chorób zbiorowych
kościoły stawały się szpitalami,
a święte siostry, święci bracia
narażali życie, aby chorzy
mogli umierać jak ludzie.
Siostro! Ja bym tego
za milion dolarów nie robił.
Bo pan jest bezbożny,
a ja wierzę w Boga.

O mój Święty Rochu,
święty Szymonie z Lipnicy,
Ojcze Damianie,
Ojcze Bejzymie,
Święta Tereso z Kalkuty,
Siostry Szarytki.
Rzućcie jeszcze raz z samolotu
tysiące cudownych medalików,
aby ocalony był Paryż.
Matko Boska Łaskawa,
Święty Andrzeju Bobolo,
błogosławiony Władysławie z Gielniowa!
Pod kolumną Zygmunta,
na Placu Zamkowym
uklękła wtedy Warszawa wierzących
i śpiewała z wiarą:
Święty Boże, Święty Mocny,
Święty a Nieśmiertelny…
Od powietrza, głodu
ognia i wojny – wybaw nas .
Krzyża Nowego Sącza,
Was to Bóg wysłucha.

Zlękli się zarazy
i ludzi Kościoła.
Słusznie,
ale trzeba spytać:
Gdzie się podziała
nasza modlitwa,
co czyniła cuda?
Przestaliśmy się modlić.
Za mało się modlimy,
źle się modlimy!
Pominęliśmy Boga,
staliśmy się podobni do bezbożnych.

A gdybyśmy się
nawrócili jak Niniwici,
czyż Miłosierny
nie zlitowałby się nad nami?
Na pewno tak!
Tu trzeba naprawdę uwierzyć,
że Bóg może nas ocalić.
Jesteśmy sanitarnie, administracyjnie
liturgicznie w miarę poprawni,
ale to dziś nie wystarczy.
Zachowanie liturgicznej ostrożności,
to za mało.

To nie Pan Jezus
roznosi wirusa
.
Trzeba mieć czyste serce
i czyste ręce.

I nie bójcie się! (Mt 14,27)
Nie wystarczą poprawne paciorki,
litanie i koronki.
Tu trzeba żebrać,
tu trzeba krzyczeć i kołatać,
żebrać, krzyczeć i kołatać,
ale z wiarą ewangelicznej
Syrofenicjanki i Kananejki.
Jezu, a jeśli mnie nie wysłuchasz
to się poskarżę Twojej Matce.
Tu trzeba nam ludziom epidemii
uklęknąć, nawrócić się,
nie udawać niewierzących.
Trzeba się wyspowiadać
przed Bogiem i przed ludźmi.
Moja bardzo wielka wina!
Czy Bóg wysłucha?
Wysłucha.
Kto z Was się Mnie dotknął? (Mk 5,30)
Wiara Twoja Cię uzdrowiła. (Mk 10,52)
Pozwól szczeniętom
zebrać okruchy spod
stołu ich panów.
Ja takiej wiary wśród Was
nie widziałem. (Mt 8,10)
Taka wiara
góry przenosi.
Taką wiarą
wzruszy się Bóg.

Polacy posłuchali nakazu.
Na Mszach Świętych było mniej
niż 50 osób.
A mnie przychodzi do głowy
Abrahamowe targowanie się z Bogiem:
A jeśli będzie 10-ciu sprawiedliwych
ocalisz to miasto?
Tak!
Nie było dziesięciu.

I to pomoże?
Pomoże, bo ludzie staną się lepsi,
a może przestaną
plwać na siebie
i żreć jedni drugich, (por. A Mickiewicz)
a może przypomną sobie,
że jednego mamy Ojca w niebie,
a matką jest nam ziemia miła,
co nas zbożem swoich pól
jak mlekiem wykarmiła. (M. Konopnicka)
a może przypomną sobie,
że tu królową jest sama
Matka Boża
i wyproszą, aby i teraz był
Cud nad Wisłą.
a Ona niech okazała, że jest Matką.

***

Z potrzeby serca
dzielę się z Wami
wiarą, modlitwą i nadzieją.
Bracia Czcigodni!
Jest Wielki Post.

Spójrzcie na krzyż z wiarą,
a będziemy ocaleni.
Umrze wirus,
a zmartwychwstanie Chrystus,
Zwycięzca zła i śmierci.

I będzie Wielkanoc,
a w czerwcu stanie
w aureoli świętości
Wielki Prymas Tysiąclecia
i powie bezbożnym:
Non possumus!
a nam, którzy ocaleli powie:
Kocham Was więcej
niż własne serce!
bo Nic nad Boga (W. Poll)
i Któż jak Bóg?

Zatęsknią ludzie za Komunią Świętą.
To są znaki czasu,
trzeba nam je rozpoznać.
A Duch Boży
odnowi oblicze ziemi.
Patrzcie jak się zmienia! (por. C.K. Norwid)
i będzie nowa ziemia
i nowe niebo,
bo dawne rzeczy
przeminęły.

Ucałuje się
sprawiedliwość i pokój
i wierność z ziemi wyrośnie. (por. Ps 85)
Niech no tylko
zakwitną ogrody.
Amen.

Ostańcie z Bogiem – Ludzie Kochani!
Łowicz, 12.03.2020r.

*****

                 Chrześcijanie muszą dawać nadzieję

Z powodu rozprzestrzeniania się zakaźnego wirusa na całym świecie zamykane są ośrodki kultury, pracy, szkoły, a nawet miejsca kultu religijnego. Jak w takich okolicznościach nie ulec wewnętrznej panice i pogłębić wiarę w Boga? Na te i inne pytania odpowiada „Gazecie Polskiej Codziennie” ks. dr hab. Robert Skrzypczak, wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym i w seminarium duchownym w Warszawie.

Jak katolicy powinni przeżywać wiarę w czasie epidemii koronawirusa?

To, co się dzieje, jest być może dopustem Bożym. Jesteśmy społeczeństwem dobrobytu, społeczeństwem też pysznym, bardzo uzależnionym od spełniania własnych zachcianek i mamy trudność, by to, co się dzieje, przyjąć z pokorą. Te warunki, ograniczenia, wezwanie do nieopuszczania domu, kto oczywiście może, do zachowywania maksymalnego respektu, by nie narazić siebie i innych na chorobę, są takim sprawdzianem. Przede wszystkim potrzebujemy autentycznego wyznawania wiary. Potrzebujemy respektowania zasad funkcjonowania, a z drugiej strony potrzebujemy właśnie nieustannie w sobie pielęgnować wiarę. Wiarę natomiast pielęgnuje się poprzez wsłuchiwanie się w głos Boga. To mówi Pismo Święte, św. Paweł, że wiara bierze się właśnie ze słuchania Słowa Bożego. Bardzo ważne jest, by teraz, gdy jesteśmy w domach, nie przebywać w nich tylko w atmosferze zagrożenia zdrowia, by nie poddawać się lękowi, panice. Powinniśmy ze wszystkimi domownikami karmić się w tych dniach słowem ­Bożym.

W jaki sposób możemy w czasie tej kwarantanny domowej pogłębić naszą więź z Panem Bogiem?

Bardzo zachęcam do tego, by uczestniczyć we mszy świętej nie tylko w niedzielę, ale i nawet codziennie. Dzięki transmisjom online jest to możliwe. Ważne, by nie tylko patrzeć się wówczas w ekran, ale z zaangażowaniem uczestniczyć w eucharystii. To transmisje na żywo, więc zachowujmy się godnie, tak jakbyśmy byli w kościele. Siadajmy, klękajmy, stójmy, odpowiadajmy głośno na słowa księdza, słuchajmy. Naszą wiarę z pewnością pogłębią też akty wiary i te mówione, i te, które wyrażone będą przez nasze czyny czy znaki, np. zapaloną świecę przy stole, wspólną modlitwę, czytanie Pisma Świętego, wspólne dzielenie się obecnością Boga czy choćby zwykłą rozmowę. Odmawiajmy suplikacje, czyli modlitwy błagalne do Pana Boga, by zatrzymał tę epidemię, by okazał miłosierdzie światu, by podpowiedział nam, jak mamy postępować w dobie koronawirusa, jak leczyć chorobę, którą wywołuje. Módlmy się też wołaniem młodzieńców z Księgi Daniela wepchniętych do pieca ognistego. Mówili: „Tobie, Panie, chwała i uwielbienie, a nam należy się wstyd, bo być może to, co odbieramy, jest słuszne”.

A drugi człowiek? Jak możemy wypełniać w tych dniach przykazanie miłości bliźniego? 

Powinniśmy wspierać osoby, które są w tej chwili na pierwszej linii walki z epidemią. Bardzo potrzebują modlitwy osoby decyzyjne, zarządcy, lekarze, personel medyczny, ratownicy, ludzie, którzy dowożą różne produkty, np. żywność. Oni są ogromnie zmęczeni, bardzo się poświęcają. Powinniśmy również wspierać kapłanów szpitalnych, proboszczów, zakonników, oni dają wsparcie nie tylko nam, ale także lekarzom i umierającym. Oprócz modlitwy warto się rozejrzeć, czy nasz sąsiad, czy bliski nie potrzebuje rozmowy, by nie czuć się samotnym. Rozmawiałem z moimi przyjaciółmi z Włoch, którzy mówili, że jest problem znerwicowania w ludziach; nie są w stanie wytrzymać w czterech ścianach, nie umieją być posłuszni, pokorni, wychodzą. W tej chwili burmistrz Wenecji rozważa wprowadzenie godziny policyjnej. To są rzeczy, które działają na psychikę i wyobraźnię ludzi bardzo przygnębiająco. Dlatego potrzebujemy, by się wzajemnie wspierać. Dla nas, ludzi wierzących, bardzo potrzebne jest wsparcie modlitwą, otuchą Bożą.

Próbujemy w tej chwili przez łącze internetowe kontaktować się z naszymi wiernymi, żeby widzieli, co się dzieje w kościołach, ale też, by nie byli sami. Potrzeba, byśmy my, chrześcijanie, zarażali innych nadzieją, obietnicą, że to się skończy, odwagą, męstwem, cierpliwością.

 

     Jak dobrze przeżyć to szczególne Triduum Paschalne? Jak postępować? Ks. Józef Maciąg: „Pozostaniemy z tym, co istotne”

autor: PAP/Autor

wPolityce.pl

NASZ WYWIAD

autor: PAP/Autor

 

 


Homilia na II Niedz. Wlk. Postu, A, 2020 AD

 u św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu

To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie                                                                                               (Mt. 17,7)

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

II Niedziela Wielkiego Postu jest nazywana Niedzielą Abrahama (I. czyt.), jako ojca wszystkich wierzących w Jedynego Boga, albo też Niedzielą Przemienienia Chrystusa na Taborze  (Ewg.), skąd płynie wezwanie do wielkopostnej przemiany naszych serc.  Od pewnego  czasu jest to także niedziela  Ad Gentes (Do Narodów) i dlatego obchodzimy ją w atmosferze  modlitewnego i materialnego wsparcia Kościoła misyjnego…

Cały Kościół misyjny rozsiany na wszystkich kontynentach jest nam bliski i drogi, jednakże ten za wschodnią granicą naszej Ojczyzny w sposób szczególny, ponieważ od ponad 200 lat współtworzą go nasi rodacy – zesłańcy: najpierw więźniowie cara Rosji, a później systemu komunistycznego, który się tam właśnie pojawił i rozplenił. Polscy zesłańcy po powstaniach narodowych 1830 i 1863 roku, wykształceni i przedsiębiorczy tzw. Inżynierowie Sarmaci podnosili potęgę gospodarczą bezkresnej Syberii, a misjonarze zesłańcy ze św. Rafałem Kalinowskim  na czele, patronem Sybiraków, nieśli tam żywą wiarę i wznosili świątynie, także na Zakaukaziu (w niektórych z nich mogliśmy sprawować Eucharystie w grupie kapłanów – pielgrzymów, do których się zalicza także ks. prał. Kazimierz, nasz dostojny Gospodarz i niedawny Solenizant)…  Niektóre z tych świątyń przetrwały czasy krwawej rewolucji 1917 r. i do dzisiaj służą wiernym.

Dzisiaj, w niedziele misyjną, z religijną wdzięcznością wspominamy misjonarzy Syberii, Kazachstanu i Ukrainy, takich jak: św. Rafał Kalinowski, bł. Ks. Władysław Bukowiński, księża: Kuczyński i Drzepecki – duszpasterze Kazachstanu, sługa Boży 0. Serafin Kaszuba, ks. Tadeusz Fedorowicz, który we Lwowie wskoczył do ruszającego pociągu z zesłańcami i ks. Andrzej Olszewski – już wychowanek naszego seminarium  i wielu innych…

Siostry i Bracia! Jest wśród misjonarzy Wschodu postać szczególna, może mało znana, jednakże godna pamięci ze względu na ogrom ciernia, jakim musiał okupić wierność Chrystusowi i Jego umęczonemu – na zawsze wiernych polskich Kresach – Kościołowi. To misjonarz godny uwagi także wobec tych młodych, którzy być może chcieliby wybrać kapłaństwo, jak również już wyświęconych, którym nie są obce dni kapłańskiego kryzysu… Pisze o nim Kinga Hałacińska w Biuletynie IPN, NR 10 (2019). To ks. Jan Cieński, konsekrowany na biskupa potajemnie przez sł. Bożego Ks. Kard. St. Wyszyńskiego (którego czerwcowej beatyfikacji z taką i radością i nadzieją oczekujemy…). Na płycie grobowej cmentarza w Złoczowie czytamy: J.E. Ks. bp J. Cieński (1905 – 1992), świadek trudnej wiary, ofiarny duszpasterz  Par. p.w. Wniebowzięcia NMP w Złoczowie, w latach 1938-1992. Umiłował Kościół i starał się, aby Go inni miłowali. Jego ostatniej drodze na spotkanie z Najwyższym Kapłanem Jezusem Chrystusem towarzyszyły nieprzeliczone rzesze wiernych. Na ich prośbę ks. abp lwowski Mieczysław Mokrzycki zainicjował w 2012 r. proces beatyfikacyjny (na etapie diecezjalnym) tego niezwykłego człowieka i misjonarza, któremu odtąd przysługuje tytuł sługi Bożego.  Jednakże Jan Cieński musiał w pewnym momencie przeżyć przemienienie, do którego wzywa przesłanie dzisiejszej Ewangelii z Taboru i dopiero w wieku 33 lat wybrał posługę kapłańską i to w wydaniu heroicznym. Na pewno nie sprzyjało temu jego arystokratyczne, pochodzenie (herbu Pomian). Jego ojciec Tadeusz Cieński był senatorem II Rzeczypospolitej. A sam Jan, który już ukończył Akademię Rolniczą w Dublanach i podjął jeszcze studia prawnicze na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, miał po śmierci ojca objąć 1.000 h. gospodarstwo. Był lubiany w towarzystwie, wesoły człowiek, otwarty na świat, tylko w miłości nie miał szczęścia, bo po narzeczonej z Wilna, która wyszła za innego, zachował sobie na pamiątkę medalik M.B. Ostrobramskiej. Godny uwagi jest fakt, że Jan lubił długo pozostawać na modlitwie w kaplicy majątku rodzinnego, gdzie zapewne dokonywała się ta szczególna przemiana jego serca, zanim porzucił  otwierający się przed nim wielki świat, oparty na rozległych wpływach i posiadłościach rodowych, aby wybrać Chrystusa i ludzi głodnych prawdziwej wiary i także nierzadko codziennego chleba. Poszedł śladem swoich świętych kuzynów, tj. 0. Michała Czartoryskiego i 0. Włodzimierza Szembeka, którzy pod koniec II wojny światowej polegną: pierwszy w Powstaniu Warszawskim jako kapelan,  a drugi w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Obaj zostali wyniesieni na ołtarze przez św. Jana Pawła II. Jan Cieński, wybierając kapłaństwo służebne, poszedł też śladem swego stryja ks. Jana, więźnia Łubianki w Moskwie, a potem naczelnego kapelana II Korpusu, który na froncie adriatyckim pod Monte Casino zakończył drogę z nieludzkiej ziemi do upragnionej Ojczyzny …

Świecenia kapłańskie ks. Jan przyjął w 1938 roku i dlatego tylko przez jeden rok mógł cieszyć się wolnością posługiwania na parafii w Złoczowie, bo już we wrześniu 1939 r. zaczeka się okupacja: najpierw sowiecka, a potem niemiecka, a potem raz jeszcze sowiecka. Wikary Jan Cieński pracuje jako robotnik. Pod fartuchem, choć to zakazane, nosi sutannę. Wieczorami chodzi do szpitala w Złoczowie, przynosi chorym jedzenie, pociesza, potajemnie spowiada i udziela Komunii św. Dnia 22.06.1941 r. wybucha wojna Sowietów z Niemcami. Sowieci musza się wycofać na wschód. Przedtem mordują 1.5 tys. złoczowskich, polskich jeńców. W miecie stoi front. W nocy ks. Cieński wynosi z pola walki ciężko rannego Rosjanina. Wyciąga go z rowu i na własnych, mocnych plecach zanosi do szpitala. Rosjanin pyta go, czy wie, kogo niesie? Kapłan odpowiada, że dla niego jest po prostu człowiekiem, któremu trzeba pomóc. Ukrywa rannego przed Niemcami i tak ratuje mu życie. Gdy w trzy lata później przyjdą znów do Złoczowa wojska sowieckie, okaże się, że tym uratowanym żołnierzem był wysoki oficer NKWD, dzięki któremu ks. Jan będzie mógł zostać w Złoczowie do swojej śmierci, choć innych kapłanów usunięto z zajętych Kresów. Przedtem na kolanach będzie skutecznie błagał dowódców cofających się wojsk nienieckich, aby nie wysadzali w powietrze kościoła Matki Bożej w Złoczowie (rzekomo ze względów strategicznych), bo właśnie w jego podziemiach wielu ludzi znalazło schronienie. Dzięki staraniom ks. Jana w latach obu okupacji przed tym kościołem codziennie będą stały kotły z zupą i kosze z chlebem dla głodnych. W podziemiach tegoż kościoła ks. Jan będzie ukrywał złoczowskich Żydów, których następnie przeprowadzi do Lwowa, korzystając z pomocy struktur podziemia AK jako kapelan o ps. „Skarga”. Nieugięty duszpasterz powojennego już Złoczowa kilka razy ociera się o śmierć. Gdy kiedyś szedł z Najświętszym Sakramentem do kogoś umierającego w podzłoczowskiej wioski, został otoczony przez uzbrojonych Banderowców i usłyszał, że oni mają tutaj wykonać na nim wyrok śmierci. Odpowiedział, że jest gotów umrzeć za wiarę w Chrystusa, ale niech mu najpierw pozwolą wykonać ostatnie życzenie, tj. zanieść Komunię św. umierającemu… i zaraz potem do nich wróci na egzekucję. Pozwolili…, a gdy wrócił, nikogo już na tym miejscu nie było… Innym razem nieustępliwie szczekający pies zaprowadził drwala do tego miejsca w lesie, gdzie przemarznięty do szpiku kości ks. Jan był przywiązany drutami do drzewa…

Wobec wiernych różnych wyznań chrześcijańskich, którzy do Złoczowa zjeżdżali z całej Ukrainy, ks. Jan był bardzo wymagający i stanowczo piętnował moralne zło kłamstwa, kradzieży, lenistwa i alkoholizmu, ale też potrafił pocieszyć i podnieść na duchu tych, którzy w tym kraju zniewolonym obcą chrześcijaństwu obłędną ideologią, chcieli żyć godnie i uczciwie…

Tymczasem los cierpiącego Kościoła na Kresach nie jest obojętny Prymasowi Polskiemu, dzisiaj czcigodnemu  Słudze Bożemu Ks. kard. St. Wyszyńskiemu. Ks. Prymas wiedział, że brak biskupa, który jedynie ma władze udzielania święceń, uniemożliwia trwanie Kościoła. Żaden kapłan z Polski  nie uzyskiwał prawa pobytu za wschodnią granicą. Dlatego ks. Prymas zaprasza ks. Jana Cieńskiego do siebie podczas jego kilkudniowego pobytu u rodziny w  Polsce, i – za poufną zgodą Ojca Św. Pawła VI – potajemnie udziela mu konsekracji biskupiej w prywatnej kaplicy w Gnieźnie, dnia 30.06.1967 r. Ks. bp Jan Cieński wraca na Ukrainę, gdzie do swej śmierci, także z łoża cierpienia, głosi Ewangelię, spowiada, rozdziela Ciało Pańskie, bierzmuje i potajemnie wyświęca nowych kapłanów obrządku łacińskiego oraz grekokatolickiego, aby Kościół Chrystusowy mógł trwać i się rozwijać na tej umęczonej, zawierzonej Matce Najświętszej, kresowej ziemi…

Siostry i Bracia! Pójdźmy i my drogami takiej właśnie heroicznej wiary w Chrystusa Pana i przywiązania do Jego Kościoła, gdy dzisiaj znów jesteśmy zaproszeni na mistyczny Tabor ołtarza w tej świątyni, gdzie za chwilę w rękach kapłańskich dokona się przemienienie chleba i wina w Najświętsze Ciało i Krew Zbawiciela. A schodząc z Taboru z Jezusem w sercu już po zakończeniu Eucharystii,  jak wybrani uczniowie Piotr, Jakub i Jan, zaprośmy Go na niziny naszego życiowego zmagania się z grzechem, słabościami, cierpieniem oraz obawami, którymi żyje obecnie cały dzisiejszy świat o los i wyzdrowienie tych naszych sióstr i braci, których dotknęło schorzenie groźnym koronawirusem

Pamiętajmy, że Jezus Chrystus jest Bogiem, Panem życia i śmierci, także wtedy, gdy przez ludzi nie tylko nie jest rozpoznawany, ale nawet jest odrzucany, czy też na nowo krzyżowany w swoich wyznawcach w niektórych krajach misyjnych.  Pamiętajmy także o słowach Boga Ojca z Taboru: To jest mój Syn Umiłowany,  Jego słuchajcie … Słuchajmy więc Jezusa Chrystusa szczególnie wtedy, gdy nam stawia wysokie wymagania moralne i gdy nas doświadcza, bo to znak, że nas miłuje…  Amen

Ks. dr Bolesław Lasocki

 

Hasło Roku Liturgicznego 2019/2020

 

BŁOGOSŁAWIONEGO TYGODNIA  !

idcie-gloscie-2

Otworzył nam bramy nieba

1. Życie, jesteś chwilą, życie tyś mym snem Życie tyś dniem krótkim, przemijasz jak cień.
Boże tu na ziemi, aby kochać Cię, Mam ten jeden dzień.
2. Kocham Ciebie, Jezu, do Twych stukam drzwi, Na ten dzień króciutki życie moje zmień.
Króluj w moim sercu, uśmiech Twój daj mi Choć na jeden dzień.
3. Czy to ważne, Panie, jakie przyjdą dnie O pomyślne jutro nie śmiem błagać Cię.
Daj mi serce czyste, w cieniu swym skryj mnie Choć na jeden dzień.
4. Dusza przy Twym sercu jak niemowlę śpi Nie odczuwam bólu i lęku, i drżeń
W Twoim Sercu, Jezu, uczyń miejsce mi Choć na jeden dzień.
5. Chcę Cię widzieć, Panie, bez zasłony raz Z dala na wygnaniu łka dusza i schnie
Odkryj teraz, proszę, Twą przemiłą Twarz Choć na jeden dzień.
6. A kiedy odejdę, gdzie Twej chwały kraj Grać Ci pośród chórów anielskich i pień
W wiecznym blasku słońca rozpocząć mi daj Wiekuisty dzień.